Czy kapliczka jeszcze stoi przy
tej drodze, co domu
szła?
Czy ktoś świeczkę tam
zapali, gdy zapada mglista
mgła?
Czy wciąż Babcia cicho
klęka?
Szepcze imię po imieniu.
Czy ktoś słyszy te
westchnienia
w polnym,
sennym
milczeniu?
Czy kapliczka jeszcze stoi
i kościółek nasz kochany?
A na wieży krzyż drewniany
w słońcu świeci tak jak dawniej.
Czy w niedzielę dzwony dzwonią
kiedy ludzie wczesną porą
idą drogą przez łąk zieleń z
sercem lżejszym?
O nadzieję.
Czy wciąż organista rano
otwiera ciężkie
drzwi
na świat?
Czy w ławkach się mieści
lato i dziecięcy prosty śmiech.
Czy pod lipą ktoś
się żegna, zanim ruszy w wielki świat?
Czy powraca w myślach często
tam,
gdzie pierwszy
poznał maj?
Czy kapliczka jeszcze stoi i kościółek
nasz kochany?
A na wierzy krzyż drewniany
w słońcu świeci tak jak dawniej.
Czy w niedzielę dzwony
dzwonią?
Kiedy ludzie
wczesną porą
idą drogą przez łąk zieleń z
sercem lżejszym.
O nadzieję.
WŁADZIU 68



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz